piątek, 20 lutego 2009

Zanim

Zanim zatęsknisz
Zanim zapłaczesz
Zanim skoczysz z mostu
Zanim będziesz tępo wodzić
Wzrokiem po pustej stacji
Zanim pójdziesz na koniec świata...

A za mną drzwi zatrzaśniesz
Szczelnie -
Nawet "za mną"
Piszesz już oddzielnie

Urodziny

Nie pozbierałeś wszystkich zabawek
z piaskownicy
Nie wszystkim kolegom
powiedziałeś cześć
I rower zostawiłeś
na ulicy
Żeby przykrył go deszcz

Wchodzisz na klatkę schodową
I patrzysz
Jak szybko za Tobą wiatr
zamyka drzwi

Jesteś niby o te lata starszy
Ale bardziej o te kilka chwil.

Pewniki

Nie martw się, humanisto
Gdy kpią w twoje żywe oczy

Umysły oświecone ścisłe

Ich prorocy
Już dawno
Pomarli wszędzie oprócz książek

I nie wierz humanisto,
Nie wierz, po swojemu

Tym, co powtarzają wciąż, że
Coś jest jasne jak słońce -

Nie wiesz, czy
Nie zgasło
Osiem minut temu

Jutro

Zawsze gdy
Wracam do domu
Jako ostatni

Myślę sobie:

Koniec z tym -
Jutro
Wrócę do pionu
Zrobię rewolucję
Oświaty podźwignę kaganek

Lecz znów jest druga nad ranem
A ja
Kładę się lewą nogą
Przewracam się na lepszy bok
Szukam nocnej lampki

Nie mogę spać spokojnie
Ktoś mi hałasuje niemo
Pod sufitem

Bez poezji

Dziś pisać
znaczy
Robić piorunujące wrażenie
Rozejść sie z echem,
Krzyczeć czytelnikowi
prosto w trzewia:

Czy nie razi cię
to słowo bez wyrazu
jak
grom z ciemnego nieba