niedziela, 23 listopada 2008

Zaległości

Jesteś moją zaległością:

ciętą ripostą
oblanym egzaminem
zbuntowaną młodością
sposobem na dziewczynę
kursem żeglarskim na patent
korporacyjnym stażem
certyfikatem
pobudką o świcie
tym pierwszym razem
karierą

zaległym życiem

ale, będę się łudzić,
w końcu wyjdę na ludzi
w końcu wyjdę na zero

niedziela, 12 października 2008

Gwiazda

"you're so vain, you probably think this song is about you"
Jesteś gwiazdą
Wchodzisz do pokoju
Nie rozmawiasz z nikim
Nie pozwalasz żadnej
ale mógłbyś z każdą
Jesteś na dywanie stojącym pomnikiem
Czekasz na swój taniec
Zawsze z wykrzyknikiem
Pisany, czytany
Jesteśmy ci dłużni
Hymny i peany

Tak głośno o tobie,
ale jednak cicho
Jesteś gwiazdą
A więc świecisz w próżni

Barcelona

Opuszczone sklepy
Pukanie bez odpowiedzi
Łoskot zapalniczek
To cisza przed sjestą

Huk opadających krat
Pod ostrzałem obiektywów
We wrzasku syren
Powaleni na kolana
Turyści
Z zapartym tchem
Kryją się w zatłoczonych barach

Nareszcie
Okład z przewodnika i tortilli
Najlepszy
Na krwawiące sangrią kieliszki

poniedziałek, 29 września 2008

Pięć

Może i jestem głupi
naiwniak z twarzą dziecka
może tak jest i lepiej

Proszę Cię tylko o jedno

tych piątek ze świadectwa
abyś nigdy nie zmienił
na brzęczące ostatnie
w kieszeni
przed sklepem

Jesteś ciekawa

Jesteś ciekawa moich wierszy
A u mnie smutek coraz większy
Robota, studia, obowiązki...
Jesteś ciekawa moich wierszy
A u mnie ciągle coś się pieprzy
Kobiety, głowy ból i troski
I umysł coraz bardziej wąski
Jesteś ciekawa moich wierszy
A moje wiersze jakby nie-me
I już Ci dziś nie po raz pierwszy
Mówię, że to jest temat grząski
I staram zapaść się pod ziemię

raz, dwa, trzy za siebie

To już nie to lato i podwórko inne
Do snu powoli kładzie się Warszawa
Przyparty do mury odliczam naiwnie

dwadzieścia dwa
dwadzieścia trzy
dwadzieścia cztery

Wpija się w szyję dyrektorski krawat
Resztkami dzieciństwa krzyczę, że Was szukam
Pijackim spojrzeniem wciąż błądzę po niebie
Nie widząc, że wszyscy już dawno są tutaj

Niby ta sama podwórkowa wrzawa,
Lecz każdy odpowiada
Raz, dwa, trzy za siebie
za siebie
za siebie

Bez-natchnienie

Zwykle przychodzi o godzinie
23:37
W wieczór pachnący bzem

Czeka od godziny
23:37
Zostaje do godziny
23:37

W wieczór pachnący bzem
O godzinie 23:37
Przechodzi albo ludzkie pojęcie
Albo przechodzi pisanie wierszy

Najczęściej wychodzi
Bez słowa

Zostawiwszy na szarą godzinę
23:37
Swój niedokończony sen...