poniedziałek, 29 września 2008

raz, dwa, trzy za siebie

To już nie to lato i podwórko inne
Do snu powoli kładzie się Warszawa
Przyparty do mury odliczam naiwnie

dwadzieścia dwa
dwadzieścia trzy
dwadzieścia cztery

Wpija się w szyję dyrektorski krawat
Resztkami dzieciństwa krzyczę, że Was szukam
Pijackim spojrzeniem wciąż błądzę po niebie
Nie widząc, że wszyscy już dawno są tutaj

Niby ta sama podwórkowa wrzawa,
Lecz każdy odpowiada
Raz, dwa, trzy za siebie
za siebie
za siebie

Brak komentarzy: